niedziela, 15 maja 2016

Stres

W ostatnich tygodniach miałam problemy z jedzeniem, przez co jadłam dużo mniej i do tego włączyłam codzienne spacery ok 2-3 km dziennie, dzięki czemu schudłam schudłam 8 kg. Jednak zbliżający się wyjazd do Polski i kilka innych wyjazdów samotnych po Włoszech powoduje u mnie straszny stres, a wręcz lęk, i  wręcz zaczyna powracać objadanie się. Jeszcze nie w takiej postaci jakiej było przed rozpoczęciem leczenia Topamaxem, ale muszę uważać, bo zauważam u siebie pierwsze objawy. W sobotę jadę do mojej psycholog (jeden ze stresujących wyjazdów) to z nią porozmawiam na ten temat. Choć nie rozumiem tego mojego stresu, tak wielkiego przed wyjazdami, przed pobytami w szpitalu wręcz cieszyłam się na te wyjazdy do Rzymu, za każdym razem zwiedzałam inną część miasta, a teraz już tydzień przed wyjazdem jestem dosłownie chora ze zdenerwowania i stresu, a pobyt w Rzymie polega na dojechaniu na stacje potem metro na miejsce do Pani Doktor, wizyta, potem powrót metrem na stacje i siedzenie na stacji 3 godziny czekając na pociąg powrotny, boję się gdziekolwiek pójść. Stres ten jest irracjonalny ponieważ drogę znam już na pamięć. bo jeżdżę tam już ponad 1,5 roku, a z wizyty na wizytę jest coraz gorzej, choć psychoterapia w innych aspektach bardzo pomaga. 

Stres ten powoduje, że nie potrafię cieszyć się zgubionymi kilogramami, ja praktycznie tego nie zauważam, ale inni to widzą i mi o ty mówią. Jedyne co mi mówi, że schudłam to jeansy, które robią się coraz luźniejsze.

Dobrze, że u nas temperatury już letnie się zaczynają, to pożegnam się ze spodniami i powitam moje ukochane spódnice i sukienki, a na jesieni jak będzie trzeba pomyślę o nowych jeansach mam nadzieje, że w rozmiarze o kilka numerów mniejszym.

Pozdrawiam ze słonecznej Italii.

2 komentarze:

  1. Jak stres sprawia, że tyjemy.. dodatkowy artykul, który pomoze zrozumiec zlozonosc polaczenia stresu i tycia: http://zwalczotylosc.pl/2523-nie-zajadaj-stresu-bo-utyjesz

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję małego sukcesu!
    Ja co prawda dopiero zaczynam swoją walkę z otyłością i jedzeniem kompulsywnym, ale to, że Tobie się udało jest dla mnie małą motywacją.
    Co więcej, Twój wcześniejszy wpis, w którym opisujesz swoją trudną sytuację coś mi uzmysłowił... kilka lat temu sama miałam ze sobą dość poważne problemy psych. Przeszłam długotrwałą terapię wspartą farmakologią - wtedy moje problemy z jedzeniem zniknęły, albo raczej umiałam nad nimi zapanować.
    Właśnie dotarło do mnie, że ta cała historia, to co ostatecznie zmusiło mnie do podjęcia terapii chyba zaczyna się na nowo...
    Zapraszam do siebie: http://bye-graso.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń